wtorek, 17 marca 2015

♦ Rozdział 3 ♦

Poprawiłem włosy w lusterku, czekając wciąż na Jes. Mówiła, że się troche spóźni, ale żeby od razu tyle czasu. Włączyłem radio i spojrzałem w stronę wyjścia z tej cholernej szkoły.
Po jakiś dwudziestu minutach czekania w końcu ujrzałem tą piękność idącą w moją stronę. Uśmiechnąłem się w jej stronę kiedy odnalazła mnie wzrokiem. Wysiadłem z samochodu i otwarłem drzwi od strony pasażera.
-Wow, co cię poniosło na taką kulturę? - prychnęła.
-Próbuję być miły.
-Całkiem nieźle ci to wychodzi.
-Dziękuję - usiadłem na miejscu kierowcy - chcesz jechać do jakiejś knajpy?
-Pizza?
-Z chęcią.
-Dobra. Kulturalni kolesie mnie nie kręcą Zee.
-Okej - westchnąłem.
-Tak w ogóle fajny fryz. Wyglądasz jak samuraj, ale da się coś z tym zrobić.
-Zaś chcesz mnie zmieniać?
-Oczywiście! Rozepnij ten śmieszny kucyk.
-Prowadzę!
-Super.
-Nie możesz poczekać jak staniemy?
-Gdybym ja zawsze czekała jak stanie...
-Radzę nie zaczynać - burknąłem.
-Jak chcesz - uniosła ręce w geście obronnym.
-Pizza Hut?
-Przynajmniej w tym się zgadzamy.
-W takim razie, jesteśmy na miejscu - zaparkowałem na wolnym miejscu.
Jesy wstała i usiadła okrakiem na mnie, dobierając się do moich włosów.
-Co ty robisz?
-Ulepszam - prychnęła i rozpuściła moje włosy, układając je po jednej stronie. Zmierzwiła je na koniec i zaczęła się przyglądać - jestem genialna - podsumowała.
Prychnąłem i otworzyłem drzwi. Jes zeszła z moich kolan i skierowała się w stronę pizzeri, kręcąc przy tym dupą.
-Bardzo seksownie jej to wychodzi - pomyślałem i wyskoczyłem z samochodu, włączając przy tym alarm. Dobiegłem do niej i sprzedałem klapsa w tyłek.
-Aa! - zapiszczała i zmierzyła mnie morderczym wzrokiem. W głębi duszy i tak wiedziałem, że się jej to podobało.
-Nie pozwalaj sobie Malik! - warknęła.
-Nie prowokuj mnie Ghost - zamruczałem jej do ucha.
-Palant!
-Ale twój - palnąłem.
-Weź menu, a ja znajdę miejsce - przerwała niezręczną ciszę. Nie wiem co ją wywołało. Przecież Jesy wie co do niej czuję. Sama mówiła, że mnie też chyba kocha, więc nie wiem o co chodzi.
Wziąłem więc kartę i usiadłem koło niej.
-Jaką chcesz pizzę?
-Cztery sery to moja dożywotnia miłość - westchnęła.
-Ja biorę z kurczakiem i szynką.
-Phi, jak zwykle. Facet woli mięso.
-Jakiś problem?
-Nie skąd? - odparła sarkastycznie.
-Ja nie wytrzymam z tobą - prychnąłem - to tylko pizza!
-Daj spokój, tylko się droczę - parsknęła śmiechem.
Nie wiem czy mam się cieszyć, że jest tak jak było, że udaje jakby nigdy nic się nie stało. Troche mnie to rani. Tak jakby nie wyznała mi, że prawdopodobnie jest we mnie zakochana, że dla niej nie poszedłem za siostrę do więzienia, że dla niej straciłem głowę, że mnie zostawiła. Mimo to jest ze mną. Ciekawe na jak długo, bo kiedy potrzebowałem jej najbardziej ona poprostu nie wytrzymała i odeszła.
Zachowuje się jakby straciła pamięć czy coś.

Brak komentarzy: