wtorek, 17 marca 2015

ღ Rozdział 26 ღ

Wpadłem jak burza na komisariat, a tóż za mną niestety mój ojciec. Podobna moja siostra zostawiła im wiadomość, że idzie się przyznać. Geniusz, aż zrobiłem mentalnego facepalm'a.
-Gdzie mogę znaleźć moją córkę?! - zapytał zbulwersowany ojciec.
-Dobry wieczór Panie Malik. Cóż za nowość - wspominałem, że ojciec często odwiedzał komisariat z mojego powodu?
-Gdzie ją mogę znaleźć? - powtórzył.
-W celi tymczasowej.
-Jakim prawem?!
-Przyznała się do zabójstwa?
Mój ojciec warknął na recepcjonistkę i ruszył w stronę miejsca gdzie miała brzebywać moja siostra.
-Odbiło ci! - powiedziałem do niej kiedy ojciec był zajęty szukaniem swojej ofiary.
-Zayn. Zabiłam człowieka!
-To nie był człowiek! Jebany dręczyciel!
-Mimo wszystko. Zabiłam go i muszę za to odpowiedzieć.
-Od kiedy ty taka odważna?
-Od wtedy, kiedy zrozumiałam co zrobiłam - odwróciła się i usiadła na ławce w kącie.
-Nic póki co nie zrobimy, ale spokojnie. Wyciągnę cię córciu! Załatwię najlepszego prawnika jaki stąpa po tej ziemi!
-Nie - odpowiedziała prosto.
-Słucham?! - pierwszy raz mu się postawiła.
-Nie chce.
-On nie odpowiedział za swoje czyny, to czemu ty masz?
-Bo to ja zrobiłam coś gorszego. Odebrałam mu życie.
-Zasłużył!
-Nikt nie zasługuje na śmierć.

Brak komentarzy: