wtorek, 17 marca 2015

ღ Rozdział 24 ღ

-Amanda, musisz ze mną porozmawiać - wchodzę do jej mieszkania, kiedy otwiera mi drzwi.
-Ja już postanowiłam Zayn. Jutro idę się zgłosić na komisariat - staneliśmy w kuchni.
-Nie mogę ci na to pozwolić.
-Chociaż raz mnie posłuchaj! Ja chce! Naraziłam cię i ja za to odopowiem. Gdybym mogła sama bym go zabiła.
-Nie mów tak.
-Ale to prawda.
-Siostra, kurde.
-Gdyby nie ja nie byłoby sytuacji.
-Ale to ja go uderzyłem.
-Ale to ja go zabiłam.
-O czym ty mówisz?
-On nie umarł od uderzenia. Może i krwiak powstał, ale to nie to go zabiło.
-Co?
-Zanim mnie zawiózł, podałam mu prochy. Wykradłam je ze szpitala i wsypałam do drinka.
-Skąd masz pewność? W telelwizji mówili...
-Telelwizja kłamie. Nie uderzyłeś tak mocno żeby go zabić.
-Jesteś pewna?
-Jestem lekarzem Zee. Wiem co go zabiło. Wzięłam leki, które przyśpieszają pracę serca. Dla zdrowego mężczyzny to zabójcza dawka.
-Nie rozumiem.
-Podejrzewałam co chce zrobić. Kwestia czasu i sam by się przekręcił.
-I mówisz to tak spokojnie?
-On by mnie zgwałcił, pobił, albo gorzej. Wolałam trafić do pierdla niż nie żyć.
-Czemu mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Myślałam, że obejdzie się bez tego, ale ty byś nie odpuścił.
-Ja nie chce żebyś szła do pierdla.
-Ale pójdę i nie wpłyniesz na moją decyzje. Odpowiem za swoje czyny.

Brak komentarzy: