wtorek, 6 stycznia 2015

ღ Rozdział 17 ღ

Cisza. Nic nie dostałem w odpowiedzi. Minął kolejny tydzień. Spokojny, bez konfliktowy, ale też chyba mamy ciche dni.
Nie wiem czy ona potrzebuje to przemyśleć. Może troche ją tym zaskoczyłem, a może dalej jest taka jaka była? Nie umiejąca okazywać uczuć. Martwi mnie to.
Udałem się na spacer, żeby odetchnąć i pomyśleć.
-Kurwa, uważaj jak chodzisz! - prychnęła osoba, na którą przypadkowo wszedłem.
-Przepraszam, ja... - pomogłem jej wstać.
-Zayn? - odparła zdziwiona.
-Perrie -otworzyłem szerzej oczy - dawno cię nie widziałem - chrząknąłem.
-Kope lat. Co u ciebie? - uśmiechnęła się i włożyła ręce do kieszeni.
-Hm, może wejdziemy? - pokazałem na kawiarnie po drugiej strony ulicy. Usiedliśmy przy pierwszym lepszym stoliku i zamuwiliśmy kawę.
-Opowiadaj!
-No jest ciężko - potrapałem się po karku.
-Poznałeś kogoś? - spytała pewnie.
-Ja, taak. A ty?
-Nie zaprzeczę - pokazała mi pierścionek zaręczynowy.
-Wow! Gratuluje - marszczyłem nos - w końcu jesteś szczęśliwa.
-Zayn, z tobą też bym mogła być szczęśliwa.
-Nie.
-Jestem szczęśliwa, bo go kocham. Ciebie też kochałam - uchwyciła moją dłoń w swoje.
-Ale ja cię ograniczałem.
-To najmniej ważne.
-Eh - burknąłem.
-Nie wracajmy do tego. Mów co u ciebie.
-Ja mam trochę bardziej skąplikowaną sprawę.
-Przykro mi.
-Ja jednym słowem wciąż czekam na miłość.
-Doczekasz się - uśmiechnęła się słodko - każdy musi czekać. Jedni dłużej, drudzy krócej.
-Gdybym cię nie zostawił, to mój pierścionek nosiłabyś na palcu.
-Gdybyś mnie nie zostawił, to nie poznałbyś dziewczyny na której obecnie ci zależy, a ja mojego Alex'a.
Widzę, że fo kocha. Błyszczą jej oczy jak o nim mówi.
-Bo ją kochasz. Widzę to.
-Za dobrze się znamy.
-To prawda.
Kelnerka przyniosła nam zamównienie nie odrywając ode mnie wzroku.
-Zmieniłeś się.
-W sensie? - wziąłem łyka kawy.
-Jesteś bardziej pożądany przez kobiety.
-Skąd ten pomysł?
-Brak sweterków, spodni w kant, białych koszul. Zamiast tego rurki, skurzane kurtki, zarost. Wow.
-Przesada.
-Owszem przesadziłeś. Co wywołało u ciebie taką zmianę?
-Ta jedyna. Dla niej zrobię wszystko. Z resztą, nigdy tego nie lubiłem.
-Aha.
-Ty jesteś bardziej promienna.
-Dzięki - zaczerwieniła się - ja muszę już iść, ale możemy się znowu spotkać. Daj telefon, wpiszę mój numer, jak będziesz mieć czas to napiszesz.
-Okej - wyciągnąłem telefon i podałem jej.
-Ładna.
-Co?
-Tapeta - uśmiechnęła się i wpisała numer - to ona prawda? - zapytała i oddała mi telefon.
-Tak.
-Ładna.
-Owszem - uśmiechnąłem się - jest najpiękniejsza i wyjątkowa.

2 komentarze:

Ola ZieLoNkA pisze...

Świetny !!!! Wiesz co !! Ja się musze uczyć, a ty mnie odciągasz ;(

Anonimowy pisze...

Cudo ...