niedziela, 9 listopada 2014

ღ Rozdział 8 ღ

Rozdział zawiera sceny o charakterze erotycznym. Czytasz na własną odpowiedzialność.



Leżałem na kanapie i skakałem po kanałach. Było późno, ale nie mogłem zasnąć. Mimo ciekawych programów nie byłem w stanie skupić się na nich. Byłem zajęty myśleniem. Może zrobiłem coś nie tak?

Bardzo ją lubię, ale widzę, że to coś leży w niej od dawna. Nie może się tego pozbyć, bo zbyt silnie odbiło się jej to na życiu. Nie wiem co i raczej prędko się nie dowiem. Nie wygląda na osobę otwartą. Jednak coś w niej się zmienia. Może stara się otworzyć przede mną, ale jest to za ciężkie. Póki nic nie powie nie ma co o tym myśleć. Nakłaniać też jej nie będę, bo to ją tylko zniechęci.

Tak w ogóle muszę jutro pojechać po rzeczy do domu. Rodziców nie będzie w domu, więc pojadę i wezmę wszystko co potrzebne. Muszę też znaleźć pracę, bo długo na oszczędnościach nie pociągnę. Mam nadzieje, że jakoś to będzie i nie spotkam ich. Nic nie chcę od moich rodziców, więc kluczę od domu zostawię na portierni.

Z zamysłu wyrwał mnie cichy jęk wydobywający się z pokoju Jess.

-Jesy? - zapukałem lekko do drzwi od jej pokoju - Wszystko w porządku?

Cisza.

-Jesy? - uchyliłem bardziej drewnianą powłokę. Leżała na łóżku zwinięta w kulkę, przykryta kocem.

Poszedłem i usiadłem na skraju łóżka. Ona wygląda pięknie nawet jak śpi. Jest cudowna mimo wad, których i tak nie dostrzegam. Przejechałem kciukiem po jej policzku.

-Jesy... Obudź się - coś ją męczyło. Zaczęła się wiercić i coraz głośniej pomrukiwać.

-Nie, nie..

-Jesy?

-Nie! Zostaw mnie!

-Obudź się! - chwyciłem jej ramiona i potrząsłem nią. Zaczęła wierzgać nogami i krzyczeć.

-Odwal się!

-Jess obudź się w końcu do cholery! - krzyknąłem.

-Zayn... - otwarła szeroko oczy i wzięła głęboki oddech podnosząc się do pozycji siedzącej.

-To tylko ja - nie wiedziałem co powiedzieć, bo nie wiem co się jej śniło - już wszystko dobrze - przytuliłem ją i zacząłem gładzić jej plecy w celu dodania otuchy. Odwzajemniła uścisk co mnie bardzo, ale to bardzo ucieszyło i jednocześnie zdziwiło. Miła odmiana.

-Tylko ty - powtórzyła.

-Zgadza się.

Siedzieliśmy w ciszy. Słychać było tylko uspokajający się już jej oddech.

-Lepiej? - chciałem podtrzymać rozmowę, nie możemy siedzieć tu w nieskończoność.

-Tak, dzięki.

-Za co? - spytałem zdezorientowany.

-Że tu przyszedłeś, że w ogóle jesteś.

-Nie ma za co Jes. To drobiazg. - wziąłem głęboki, uspokajający wdech - Może spróbuj zasnąć, a ja już... pójdę, nie będę ci przeszkadzać - wstałem z łóżka i zacząłem zmierzać w stronę wyjścia z pokoju.

-Nie! - obróciłem się zaskoczony jej reakcją - to znaczy zostań jeszcze.

-Jesteś pewna?

-Tak. Połóż się... obok.

-Okej. - to się robi dziwne. Jess miła? To mi do niej nie pasuje. Wolę zadziorną wersje. Bardziej mnie podnieca, ale skoro mnie potrzebuje... postaram się opanować. Leżeć z nią w jednym łóżku to nie lada wyzwanie.

Zrobiłem tak jak powiedziała i ułożyłem się obok. Przyjemnie...

-Chcesz o tym pogadać? - spytałem ostrożnie.

-Nie teraz, wolę odpocząć.

-Dobrze - uśmiechnąłem się lekko, po czym zamknąłem oczy.

-Jesteś śpiący?

-Nie, ale to pomaga mi się zrelaksować.

-Mnie relaksuję co innego - położyła się tuż obok mnie.

-Ciekawe co.. - nie wiem czy chcę znać odpowiedź na to pytanie. Może mi to nie pomóc w spokojnym leżeniu koło niej.

- Ty wiesz co - położyła rękę na mojej klatce piersiowej.

Moje serce zaczęło szybciej bić.

-Czuję i widzę, że wiesz - widzi? Cholera, chyba nie...

-Oh.

-Przytul mnie, proszę.

-Jesy, ja..

-Shh

Usiadła na mnie okrakiem i uchwyciła moją twarz w swoje drobne dłonie.

-Za dużo mówisz Zayn.

Złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku. Niepewnie położyłem dłonie na jej tali i powoli zacząłem zjeżdżać w dół do jej pośladków. Ścisnąłem je, a z jej ust wydobył się cichy jęk. Włożył ręce pod materiał koszulki i zaczęła ją unosić. Wstałem do pozycji siedzącej żeby ułatwić jej sprawę. Mój podkoszulek wylądował gdzieś na podłodze, a jej dłonie na mój kark. Pogłębiła pocałunek przygryzając przy tym moją wargę. Uuu, będzie ślad.

Chwyciłem końce jej bokserki i dosłownie ją z niej zerwałem. Przekręciłem nas i ułożyłem cię nad nią. Podparłem się rękami nie przestając jej całować. Jej malutkie dłonie dobrały się do mojej sprzączki od paska i zamaszystym ruchem rozpięła go dając sobie zielone światło do mojego rozporka. Mruknęła, nie przestając bawić się w poszukiwacza przygód.

-Jess - wyjąkałem.

-Hm?

-Jesteś pewna?

-Jezu Zayn, gdybym nie była to bym tego nie robiła.

-Nie chce cię zranić.

-Nie jestem dziewicą.

-Nie o to mi chodziło - przyłożyłem rękę do jej klatki piersiowej - tylko o to.

-O to się nie martw. Nic mi nie będzie.

Złączyła ponownie nasze usta. W końcu udało jej się ściągnąć moje jeansy. Uniosłem lekko jej plecy i rozpiąłem jej stanik. Przejechałem ręką od policzka do piersi ściskając ją lekko. Jesy mruknęła i wplątała palce w moja włosy. Moje dłonie wylądowały na jej biodrach. Przejechałem ustami od szyi przez mostek i brzuch aż dotarłem do linii majtek. Chwyciłem gumkę w zęby i pociągnąłem w dół. Jesy nie ustanie przypatrywała się moim poczynaniom. Włożyłem jej powoli dwa palce i zacząłem nimi poruszać. Mój język zaczął bawić się jej łechtaczką. Jej plecy wygięły się w łuk. Dołożyłem kolejnego palca. Jess zaczęła szybciej oddychać i cicho jęczeć
.
To był genialny widok. Jesy wyginająca się pod rozkoszą jaką daje jej ja.

-Dawaj skarbie - mruknąłem do niej kiedy widziałem jak próbuje go powstrzymać.

-Daj mi się nacieszyć - wysapała i jeszcze chwile się starała, aż odpuściła. Podniosłem się i pocałowałem ją przeciągle. Jesy popchnęła mnie przez co wylądowałem na plecach, po czym siadła na mnie okrakiem.

-Myślałeś, że to koniec?

Pokiwałem lekko głową.

-To byłeś w błędzie.

Ściągnęła moje bokserki i rzuciła je za siebie. Włożyła mojego penisa do siebie, jęcząc przy tym głośno. Oparła ręce o moją klatę i zaczęła się poruszać. Uchwyciłem jej talię i sam zacząłem się w nią wbijać.

Jesy zaczęła mnie dosłownie ujeżdżać. Tego to się nie spodziewałem... Nie żebym miał coś przeciwko! Podniosłem się i złączyłem nasze usta. Byłem blisko, ale czekałem na nią. Nie minęła chwila, a Jes rozpływała się w rozkoszy orgazmu, a ja zaraz po niej. Wystrzeliłem prosto do niej...

-Jesy. Nie użyliśmy  prezerwatywy - mówię spanikowany.

- O antykoncepcje nie musisz się martwić. Uwierz mi - uspokoiła mnie.


________________________________________________________________

Hej nyggaski ;*
Sorg za mega długą przerwę.
Mam nadzieje, że prędko mi się znów nie znudzi.
Co do rozdziału:
Po pierwsze - Szczerze to rozdział byłby wcześniej. Ale połowa tego co napisałam nie zapisała mi się, a +18 moim zdaniem było lepsze. Po prostu kiedy pisałam to pierwszy raz miałam plan i jakoś to wyglądało, a drugi raz pisałam to bo musiałam. Nie chciałam zmieniać fabuły wcześniej wymyślonej. Dlatego przepraszam jeśli wam się nie podobało, ale wynika to też z długiej przerwy. Odzwyczaiłam się od pisania i trochę minie zanim rozdziały będą mieć jakiś sens.
Po drugie - sory, że taki krótki. Za raz biorę się za 9, ale kiedy go dodam to się zobaczy jak mi pójdzie.
Po trzecie - przepraszam za błędy, ale piszę to na telefonie w kiepskich warunkach.
Po czwarte- trochę ciężko pisać mi o miłości, bo ostatnio przydarzył mi się zawód miłosny, a nie chce żeby moje życie prywatne odbiło się na rozdziałach, więc nie będzie dużo cute-love scenek.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Rozdział super :3 czekan na nn <333