sobota, 6 września 2014

ღ Rozdział 6 ღ

Siedzę w łazience i zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Może jednak za wcześnie? Nie chce wyjść na kurwę. Nie jestem na zawołanie, a to nie było w moim stylu.

Co mnie opętało?

Co on sobie teraz pomyśli o mnie?

Miałam udawać niedostępną, a zrobiłam mu loda. Kurczę, ale on się po prostu prosił. Nie mogłam się powstrzymać. Chciałam mu sprawić przyjemność. Gdy się odwróciłam i zobaczyłam jak na mnie patrzył, zrobiło mi się cieplej na sercu. Miał w oczach coś na kształt podziwu i zarazem podniecenia. Jeszcze nikt tak na mnie nie patrzył. Zawzyczaj byłam postrzegana jak zabawka na jedną noc... sama tak postrzegałam moich "partnerów".

Jednak to było głupie posunięcie, a moje twierdzenia to wymysły. Nigdy nie będę kochana i to mnie boli mimo, że staram się to zlewać.

-Kibel cię wessał? Wyłaź w końcu. Naleśniki stygną.

-Zaraz wychodzę!

-Jes?

-Czego?!

-Żałujesz tego co się stało?

-Nie.. Tak.. Nie interesuj się!

-Jesy, przepraszam. To moja wina.

-Ja to zrobiłam. Nie zależało to od ciebie.

-Wiem, że żałujesz. Słyszę to w twoim głosie. Jak się załamuje kiedy o tym wspominasz. Jak wchodziłaś do łazienki drgały ci ręcę. Zaczęłaś panikować.

-Gówno wiesz.

-Wiem więcej niż ci się wydaje. Kiedy byłem mały moja mama jak wychodziła z gabinetu ojca wiele razy zachowywała się podobnie. Każdy wiedział co się tam wydarzyło, nie byliśmy z siostrą głupi. Wchodziła do łazienki i wymiotowała, a potem się upijała. Tata ją w tym samym czasie zdradzał ją z sekretarką.

Uchyliłam drzwi i zobaczyłam jak siedzi skulony koło nich. Opowiedział mi to, a widzę, że to dla niego ciężki temat.

-Przykro mi, ale to nie zmienia faktu, że sama podjełam decyzję. Chciałam, a to co myślę teraz nie powinno cię obchodzić.

-Ale obchodzi. Martwię się.

-Nie prawda. Tylko ci się zdaje.

-Nie wydaję mi się. Wiem co odczuwam i tym czymś jest strach, że coś jest nie tak.

-Przestań tak to postrzegać.

-To ty przestań myśleć, że nie istnieją uczucia. Ludzie czują, martwią się, kochają...

-Ale nie mnie.

-Bo nie dopuszczasz ich do siebie.

-Bzdury.

-Bzdury to ty masz w głowie Jes.

-Idę do pokoju.

-Stój - chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Ręcę opadły mi na jego tors. Pogładził mój policzek, a ja poczułam dreszcze przechodzące po moim ciele.

-Przestań. - przełknęłam ślinę - Zayn! - odepchnęłam go.

-No co?!

-Nic!

-Wytłumacz mi w końcu! O co ci kurwa chodzi?!

-Nie lubie być czule dotykana.

-Co? Czemu?

-Po prostu. Co? Zawiodłeś się?

-O co ci teraz chodzi?

-Nie sprostałam twoim oczekiwanią? Sądziłeś, że się zabawisz według twoich reguł, a tu taki problem? No niestety Zayn, zawiodłeś się..

Widzę, że jest krótszy, zrobiłam to ze świadomością. Jeśli nie wiesz czemu cię tak pokarałam i napisałam krótszy zajrzyj na , "Tablica ogłoszeń" i otwórz ostatni wpis. Tam WSZYSTKO jest wyjaśnione i opisane szczegółowo.

Zachęcam do komentowania, bo to motywuje mnie najbardziej :)

7 komentarzy:

Ola ZieLoNkA pisze...

Super rozdział ;3

Anonimowy pisze...

Świetny, jak każdy! :) Już nie mogę doczekać się kolejnego ;* Kocham i czekam na next xoxo /@QeenCyrus

Anonimowy pisze...

Proszę odpisz kiedy następny? Powinnaś w notce pod rozdziałem pisać kiedy mniej więcej kolejny xx życzę dalej takiej weny

Hazzelnuts Louiego pisze...

Skoro tak ładnie prosisz to powiem.
Nie wiem.
Postaram się do środy, ale nie obiecuję.

Duśśśka :** pisze...

Cudowny rozdział !
Uwielbiam Cie i twoje opowiadanie <3
Czekam na next więc do nn :***

Anonimowy pisze...

Kiedy next? :*

Ada Gałan pisze...

kiedy 7 ?