poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ღ Rozdział 4 ღ

Zayn's POV:


Usłyszałem przekręcający się kluczyk w drzwiach do mieszkania. Wstałem z kanapy i poprawiłem pogniecione ubrania. Szczerze to odczuwałem stres, nie wiem czemu. Stanąłem na wprost drzwi i czekałem, aż się otworzą. Cóż długo nie musiałem.
-Wow. - wykrzyknęła współlokatorka Jes. - seksowny jesteś. 
Czy one wszystkie są takie bez pośrednie?
-Ciebie też miło poznać, jestem Zayn.
-Chłopak Jesy?  
-Nie - a szkoda.
-Więc kim jesteś i co robisz w moim mieszkaniu?
-Jestem kolegą Jesy...
-Jasne.
-I chciałbym się spytać czy mogę tu zamieszkać kiedy się wyprowadzisz?
-Nie ma sprawy. 
-Naprawdę?
-Jasne. Niby nie jesteście razem, ale to co mówiła o tobie Jess...
-Mówiła ci o mnie?
-Oops.. wymsknęło mi się. Nic nie słyszałeś. Jess by mnie zabiła, ale zmieniając temat wytłumaczyła ci wszystko?
-Chyba tak.
-Ja się jeszcze dziś spakuję i możesz się wprowadzać.
-Dzięki.
-Straszny z ciebie lamer i gdyby nie twoja buźka nie byłoby cię tu, wiesz o tym nie?
-Dzięki za sprostowanie.
-To jak? Całowaliście się? - czy ona naprawdę mnie o to pyta? Czuję rumieniec na twarzy.
-Nie - kłamię.
-Jasne - mruży oczy i przygląda mi się uważnie. Odwracam wzrok od palącego spojrzenia. 
- W takim razie wróć sobie do czegoś co tam robiłeś, a ja idę się spakować.
Odwróciłem się i usiadłem na kanapie. Nie byłem w stanie się wygodnie ułożyć, bo wiedziałem, że mierzy mnie wzrokiem. Siedziałem sztywno póki nie usłyszałem trzaśnięcia drzwi. Odetchnąłem z ulgą i wróciłem do oglądania telewizji.
Po dwóch godzinach usłyszałem jak Emily wchodzi do salonu.
-Masz - rzuciła trzy klucze w moją stronę. - dwa są do drzwi, a jeden do głównego wejścia, tego na dole. 
-Jesy mówiła, że się wyprowadzasz za trzy dni.
-Mała zmiana planów. Miałam zostać, żeby znalazła sobie współlokatora, ale skoro ma ciebie to nie widzę przeszkód do przedwczesnej wyprowadzki.
-Okej.
-Ale zanim wyjdę wyjaśnijmy sobie jedną rzecz - przybliżyła twarz do mojej - jeśli zranisz Jess przybiegnę tu, znajdę cię i skopię ci tak mocno dupę, że ciężko będzie ci siąść przez miesiąc, czaisz?
-T..tak.
-Cieszę się. Ja wychodzę. Do zobaczenia Zayn.
-Pa.
Zaraz się zesram. Co to miało być?


Jesy's POV:


Zadzwonić czy nie zadzwonić? Walić to, nie chce mi się iść pieszo. Wybrałam jego numer i przyłożyłam telefon do ucha. Odebrał po drugim sygnale.
-Halo?
-Cześć Zayn.
-Jesy. - odpowiedział z nadzieją w głosie.
-Tak to ja. Przyjedziesz po mnie?
-Jasne, już lecę.
-Czekam.
Rozłączyłam się i włożyłam telefon do kieszeni.
Nie minęło piętnaście minut, a ja usłyszałam warkot silnika samochodu Zayn'a. Wskoczyłam do jego auta, a torbę położyłam na tylnim siedzeniu.
-Jak tam?
-Jak zawsze? 
-Opowiadaj.
-Serio cię to interesuje? 
-No tak - on mówi poważnie. Wow. Pierwszy raz kogoś interesuje jak mi minął dzień. To miła odmiana.
- No lekcje jak lekcje. Nic nowego dziś nie było jeśli o to ci chodzi.
-To spoko - uśmiechnął się i ruszyliśmy w stronę mieszkania.
-Właśnie, a jak rozmowa z Em?
-Zgodziła się.
-Mhm. To przez trzy dni śpisz na kanapie.
-Nie koniecznie. Dziś się spakowała i pojechała.
-Fajnie, że mi powiedziała - suka, ale się przyzwyczaiłam. Taka już jest. Wyciągnęłam telefon i wybralam jej numer.
-Do kogo dzwonisz?
-Shhh!
-Okej.
-Hej wywłoko. Kiedy chciałaś mi powiedzieć, że się dziś wyprowadzasz?
-Sory Jess. Tak wyszło.
-Jasne. W takim razie widzimy się kiedy indziej. Nawet nie pozwoliłaś mi się pożegnać. 
-Zobaczymy się jeszcze.
-No pa.
-To kto to był?
-A co ty się tak interesujesz?
-Ciekawość, sory.
-Z Emily. Jesteś za bardzo wścibski.
-Dzięki.
-To nie był komplement.
- Domyśliłem się, ale radzę sobie z takimi rzeczami.
-Z takimi tak, ale z innymi nie.
-Co masz na myśli?
-Oj ty już dobrze wiesz ogierze.
-To jest wyzwanie?
-Nie powiedziałabym. Raczej cię wyśmiałam.
-Wiesz mniej niz ci się wydaje.
-Oświeć mnie.
-Raczej nie teraz.
-Uuu... jakiś ty wylewny.
-Haha... Śmieszne.
-Wiem - uśmiechnełam się cwaniacko. Wzięłam jego okulary przeciwsłoneczne i ubrałam na nos.
-Hej! To moje.
-Nie płacz. Oddam ci potem.
-No dobra.
-Fajnie ci w tym zaroście.
-Mhm. Muszę zgolić.
-Nie?
-Co ty mnie stylizujesz na swojego? - spytał parkując na podjeździe pod kamienicą.
-Kogo? - prychnęłam.
-Mniejsza o to.
-Hah.
-Oddasz moje ray-bany?
-Może potem.
-Masz mi je zamiar w ogóle oddać?
-Raczej nie - uśmiechnęłam się do niego.
-Ehh.
-Już tak nie marudź.
-Ktoś ma lepszy humor.
-Odrobinkę, ale jednak wciąż jestem wredną jędzą.
-Co za szczerość. To mi się podoba.
-Że jestem szczera? - prychnęłam.
-Tak i bezpośrednia.
-Inni uważają to za wadę.
-Jesteś sobą i to jest najlepsze. Mówisz co chcesz, robisz co chcesz. Po prostu jesteś wolna.
-A już rozumiem. Nadopiekuńczy tatuś.
-Wymagający, on się o mnie nie troszczy. Muszę robic co mi karze, albo go zawiodę. Już zawiadłem.
-Zayn, ty buntowniku.
-Mhm. Jasne. Przez dwadzieścia lat starałem się o szacunek u niego, ale się nie doczekałem.
-Więc uciekłeś z domu.
-Jestem pełnoletni. Nie zrobi nic.
-Racja, ale ja na twoim miejscu nie narzekałabym na to co mam.
-Wiem, że miałaś ciężko, ale uwierz, że są dwie ciemne strony.
-Ciekawe jakie? - prychnęłam.
-Ta moja i ta twoja - popatrzył mi prosto w oczy. Czułam się jak zachipnotyzowana. Oblizałam powoli wargę, a on zaczął się nachylać, ale to romantyczne. Jesy, ogarnij się . Coś takiego tylko w filmach. Odwróciłam wzrok.
-To co idziemy na górę? - spytałam zakładając ponownie jego okulary.
-T..tak. - potarł kark i wysiadł z samochodu.
Weszliśmy na górę, a ja otworzyłam drzwi do mieszkania i weszłam pierwsza. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, ale mimo to szłam dalej.
-Oglądamy dziś film?
-Nie mam nastroju.
-Wrócił zły humor?
-Nawet jeśli, to nie interesuj się.
-Czyli wrócił. Zmienna jesteś.
-Bywa.
-Słuchaj, o co chodzi?
-Nie interesuj się - powtórzyłam.
-Nie odpuszczę.
-Powodzenia - weszłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Oparłam się o nie i zjechałam w dół zwijając się w kulkę.
_____________________________
Przepraszam za błędy pisałam to na telefonie.

6 komentarzy:

Take What You Need pisze...

Super rozdział! Jestem tu po raz pierwszy, ale coś czuję, że będę wpadała częściej! Zaintrygowało mnie to opowiadanie :)
:* Czekam na kolejny rozdział a jak na razie życzę weny :)
undertheveilofinnocence.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Świetny rozdział ;) Do następnego :p
M.

Anonimowy pisze...

Świetny czekam na następny

@Megg

Anonimowy pisze...

Kiedy kolejny? ! Niecierpliwię się. Kocham to ff i czekam na powiadomienie :) x ;* /@QeenCyrus

Duśśśka :** pisze...

Jak narazie bardzo mi się podoba :)
Uwielbiam Jess za jej sposób bycia , i Zayn taki lalusiowaty ;)
Jestem tu pierwszy raz ale zawitam na dłużej :*

liwia waszkowiak pisze...

Po prostu ZAJEBISTE ;** Czekam na nn :D ~