środa, 20 sierpnia 2014

ღ Rozdział 2 ღ

Zayn’s POV:



Wyszła jakby nigdy nic. W sumie nic wielkiego się nie stało.

-Podoba ci się co?

-Nie wiem o czym mówisz.

-Przestań Zayn. Widzę jak na nią patrzysz – usiadłam naprzeciwko mnie i uśmiechnęła się. Wiem, że Sam na mnie leci, ale nie chce dawać jej nadziei. Nie chce jej zranić. Kocham ją bardziej jak siostrę.

-No dobra.

-Wiedziałam.

-Ale ona mnie nie lubi.

-Zayn dała ci swój numer. Zmierzasz w dobrym kierunku do zdobycia jej.

-Myślisz?

-Ja to wiem – ponownie się uśmiechnęła.

-Wierzę w ciebie – wstała i ucałowała mnie w czoło, poczym powróciła na swoje miejsce za ladą.

-Dzięki – wyszedłem z kawiarni i wsiadłem do swojego kabrioletu. Uśmiechnąłem się i odpaliłem silnik. Teraz czas wrócić do domu. Mam nadzieje, że nie będzie ojca.

Zaparkowałem na podjeździe, a potem weszłam do domu. Był pusty, a przynajmniej tak mi się wydawało do póki nie usłyszałem wołania ojca:

-Zayn? Mogę cię tu prosić? – super.

-Idę.

-Mam do ciebie sprawę – powiedział prosto z mostu kiedy wszedłem do jego gabinetu.

-Tak?

-Córka mojego przyszłego udziałowcy jest jego oczkiem w głowie. Chce, żebyś użył swojego uroku – zrobił cudzysłów w powietrzu – i ją uwiódł. On jej słucha, więc spróbuj ją przekonać, że to dobry pomysł podjąć ze mną współpracę. Tylko zachowuj się jak gentelman, bo inaczej facet będzie próbował ją od ciebie odciągnąć, a tego nie chcemy.

-Chcemy? Chyba chcesz. Skąd wiesz, że niby będzie mnie chciała? Może jest zajęta.

-Przyjeżdżają dziś wieczorem. Bądź gotowy – on mnie w ogóle słyszał?

-Nie ma opcji, nie jestem taki.

-Spodoba ci się, jest uroczą damą.

-Nie wiesz tego. Poza tym jestem zajęty – kłamię.

-O! Kim jest ta cudowna osóbka?

-Nie twoja sprawa.

-W takim razie przyprowadź ją – powiedział z udawanym entuzjazmem.

-Ona nie lubi snobistycznych kolacyjek. Jest inna.

-W jakim sensie?

-Nie w twoim stylu. Nie jest porcelanową laleczką, która ma wszystko i nie można pozwolić jej się stłuc. Tak jak ta cała córeczka, tego twojego przyszłego udziałowca!

-Przestań tak mówić ty nie wychowany gówniarzu! Zabraniam ci więcej się z nią widywać, a na kolacji masz być obowiązkowo! – genialne, teraz jestem nie wychowanym gówniarzem.

-Jestem pełnoletni, nie masz prawa mi dyktować z kim się spotykam!

-Ale mieszkasz w moim domu i jesteś na moim utrzymaniu, więc nawet nie masz prawa tak mówić! Marsz na górę i masz nie wychodzić do kolacji! – co? No chyba sobie jaja robi? Rozkazuje 20-letniemu synowi.

-Nie.

-Coś ty powiedział?

-Nie.

-Koniec. Wynocha stąd!

-Wyrzucasz mnie z domu?!

-Co tu się dzieje? – wpadła moja mama.

-Ojciec wyrzucił mnie z domu – powiedziałem i wyszedłem z gabinetu. Otwarłem drzwi do mojego pokoju. Zacząłem pakować swoje rzeczy do dużej torby.

-Zayn przestań – powiedziała moja mama.

-Nie mamo, koniec. Mam go dość.

-Gdzie będziesz spać?

-W samochodzie.

-Nie ma opcji. Nie jesteś biedakiem.

-Znając ojca za niedługo nim zostanę, bo mnie wydziedziczy. Nigdy mnie nie kochał i taka była prawda.

-Przestań, nie zrobi tak i cię kocha, na pewno cię kocha.

-Nie usprawiedliwiaj go.

Wyszła z mojego pokoju kiedy wskazałem palcem na drzwi. Dokończyłem pakowanie i zeszedłem na dół. Wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.

Moja torba była w zaparkowanym samochodzie kiedy ja jak zombie chodziłem po ulicach. Głowę miałem spuszczoną w dół i gdyby nie to, że byłem ubrany w markowe ciuchy wyglądałbym jak bezdomny.

Zdecydowanie za długo to trwało. Mogłem wcześniej uciec, wyprowadzić się, ale nie. Byłem zwykłym tchórzem. Nagle poczułem uderzenie w ramie.

-Uważaj jak chodzisz idioto!

-Przepraszam.

-Zayn?

-Jesy.

-Kogo ja widzę, co ty tu robisz?

-Nic.

-Coś się stało? – wydawała się… milsza? Jednak wyczuwałem ten sarkazm.

-Cóż, ojciec wyrzucił mnie z domu i nie mam co ze sobą zrobić.

-Co taki porządny chłopak zrobił, że go tatulek wyrzucił, hm?

-Przestań, to nie jest śmieszne.

-Okej, okej. Zluzuj porty. Chcesz wejść i się czegoś napić?

-Mieszkasz tu?

-Tak, to jak?

-Jasne – w sumie to nie miałem nic do stracenia.

Podążałem za ciemnowłosą dziewczyną na prawie samą górę kamienicy.

-To tu. – otworzyła drewniane drzwi, a ja zobaczyłem skromne, średniej wielkości mieszkanko.

-Ładnie – uśmiechnąłem się słabo. Miało swój urok.

-Moja współlokatorka pewnie jest na jakiejś imprezie, więc rozgość się.

-Masz współlokatorkę?

-Tak, Emily. Jest moją przyjaciółką – westchnęła i rozglądnęła się, poczym weszła jak mi się zdaje kuchni.

-Kawa, herbata? – usłyszałem jej głos z kuchni.

-Herbata.

Ściągnąłem płaszcz i buty, a potem siadłem na kanapie. Jesy klapnęła koło mnie i uśmiechnęła się słabo.

-Mów co się stało.

-Po co?

-No gadaj.

-Ale co konkretnie?

-Czemu wyrzucił cię z domu?

-Bo nie przystałem na jego rozkaz.

-Zayn, nie owijaj w bawełnę tylko wal prosto z mostu.

-Kazał mi uwieść córkę jego przyszłego współpracownika.

-I?

-Nie jestem taki. Nie robie takich rzeczy.

-Czyli jesteś jednym z tych grzecznych co?

-Na to wychodzi.

-Nie podoba mi się ten sweter. Ściągnij go.

-Co?

-No nie gadaj, tylko ściągaj – podeszła do szafy i zaczęła w niej grzebać. Kiedy skończyła, rzuciła w moją stronę białą podkoszulkę wyciętą w serek i parę czarnych rurek.

-Skąd masz męskie ciuchy? – uniosłem zdezorientowany brew.

-Emily ma dużo kolegów. Ubieraj się w to. W tych ciuchach wyglądasz jak laluś.

-Z tego co wiem miałem ubrać tylko bluzkę.

-Ale w tych prostych jeansach wyglądasz jak ciota, bez obrazy. Jeśli chcesz tu siedzieć, wyglądaj chociaż fajnie.

-Aha. Obróć się.

-Weź nie bądź baba.

-Ehh…



Jesy’s POV:



Chłopak powoli ściągnął swój sweter, a potem spodnie. Został w samych bokserkach.

-Możesz się tak nie patrzyć – nie mogłam przestać. Jego ciało mnie hipnotyzowało. Jego umięśnione ramiona były pokryte tatuażami.

-Chociaż możesz tak zostać – zaczerwienił się. O jej jak słodko…

-Co?

-I tak idziesz spać nie?

-Tutaj?

-A co nie chcesz? Udałam, że uwierzyłam w te historyjkę, że nie masz się gdzie podziać. Nie martw się.

-Ale ja nie kłamałem.

-To super. Kanapa, czy…

-Czy co?

-W sumie to nie mam nic innego do zaoferowania. Lubisz spać na kanapie, tak?

-Właściwie to nie, ale mogę.

-Nie masz wyjścia, moje łóżko jest zajęte – uśmiechnęłam się cwaniacko, a jego rumieniec jeszcze się pogłębił.

-Jak już masz tyle ciuchów, nie masz jakiejś piżamy.

-Nie. Nie lubisz spać w bokserkach? – zbliżyłam się do niego.

-Lubie, ale głupio się czuje. Ledwo cię znam.

-Wiele chłopaków ledwo mnie znało, a byli przy mnie nadzy, nawet uprawiali ze mną seks. Więc nie jest mi obca męska sylwetka. Chociaż twoja jest wyjątkowo seksowna – poklepałam go po torsie i zaczęłam zmierzać do szafy po koc dla niego. Znalazłam jakiś stary, ale nie śmierdział więc powinien być dobry.

-Masz, żebyś minie zmarzł w tych bokserkach – pociągnęłam za gumkę od jego bielizny i poszłam do pokoju.

Kolejne udane, efektowne wyjście – zaliczone.

Muszę się jeszcze umyć, a łazienka jest niestety poza moim pokojem. Ściągnęłam brudne, czarne rurki i wrzuciłam je do kosza z praniem. Wzięłam bluzkę na przebranie i nową parę majtek. Wyszłam z pokoju, a wzrok Zayn’a momentalnie utkwił w moje półnagie ciało.

-Co? – odwróciłam się w jego stronę kiedy doszłam do drzwi łazienki.

-Nie nic. Przepraszam – co? Odwrócił wzrok.

-Co jest z tobą nie tak?

-A co ma być?

-Inny chłopak powiedział, że mam seksowny tyłek – ach ta moja skromność – a ty przepraszasz. Za co niby?

-To chamskie. Nie uważasz?

-Ale podniecające – ponownie na mnie spojrzał.

-W takim razie masz seksowny tyłek.

-Dzięki – weszłam do łazienki i położyłam rzeczy na pralce. Spojrzałam w lustro i co ja mam kurde na twarzy? Czy to… rumieńce? Co on kurwa ze mną robi? Przestań Jesy.

Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam się szybko razem z włosami. Opatuliłam się ciepłym, białym ręcznikiem i zawiązałam go żeby mi nie spadł. Dobić go i wyjść w samym ręczniku? Nie, no Jesy za wcześnie, ale ja lubię dobijać ludzi. Ubrałam majtki, a resztę wzięłam do ręki. Kiedy wyszłam Zayn wpatrywał swój wzrok w telefon. Jak przyciągnąć jego wzrok. Rozejrzałam się i ujrzałam stojący kubek w kuchni. Jego herbata…

-Masz herbatę w kuchni. Jakbyś czegoś potrzebował to mów.

-Dzięki. Masz jakąś… - mam cię.

Uśmiechnęłam się lekko.

-Mam co?

-Po… po… poduszkę.

-Jasne – położyłam moje rzeczy na sofie i podeszłam do tej samej szafy, w której był koc. Schyliłam się powoli, a w tle było słychać ciche jęknięcie. W tym momencie cieszę się, że poduszki są na dole. Wyciągnęłam jedną i podałam mu.

-Masz – powiedziałam  i wzięłam swoje rzeczy.

-Dzięki – powiedział, wciąż nie odrywając ode mnie wzroku. Poszłam po kubek jego herbaty i mu zaniosłam.

-Lubisz oglądać filmy, co nie?

-T..tak.

-Mam zwyczaj oglądania ich co noc. Przyłączysz się dzisiaj?

-Jeśli chcesz – oblizał wargę i przeleciał mnie wzrokiem. Jest jednak w nim krzta normalnego chłopaka i jeszcze dziś ją wydobędę na wierzch.

-Tylko się przebiorę.

-Jasne…

-Zaraz wracam.

Weszłam do pokoju ubierając koszulkę. Mokry ręcznik powiesiłam na kaloryferze. Wyciągnęłam film, który przygotowałam na dziś. To przypadek, że jego tytuł brzmiał „To tylko seks”. Naprawdę nie wiedziałam, że dziś będzie nocować u mnie Zayn.

Wyszłam z pokoju i popatrzyłam na chłopaka. Właśnie pił swój napój. Włożyłam płytę do odtwarzacza i usiadłam koło niego. Położyłam nogi na jego udach i poczułam to. Niby nic, a jednak było. Malutkie wybrzuszenie.

-C..co to za film?

-To tylko seks.

-Co?

-Taki tytuł.

-Aha – biedaczek, Bóg wie co pomyślał. Zachichotałam cicho i włączyłam film. Chłopak odruchowo położył rękę na moją nogę, ale momentalnie ją usunął.

-Przepraszam.

-No i za co ty znów przepraszasz?

-Nie chcący.

-Weź przestań, co? To się robi nudne.

-Co?

-Ta twoja wrażliwość. Zachowujesz się jakbyś nigdy nie miał dziewczyny.

-Miałem.

-Więc czemu się tak zachowujesz?

-Nie znamy się długo.

-I co z tego?

-Jesy, ja jestem inny, jak sama stwierdziłaś. Nie jestem taki co wykorzystuje dziewczyny, albo je rani. To nie w moim stylu.

-Ale jednym dotykiem czy spojrzeniem mnie nie zranisz.

Usiadłam ściągając nogi. Przybliżyłam się do niego.

-Zrozum – dodałam.

-Okej.

-To, że jesteś inny nie znaczy, że nie możesz mnie poderwać.

-Jesteś strasznie pewna siebie skoro tak mówisz.

-Dzięki – Zayn ponownie oblizał usta. Byłam z nim tak blisko, a o nic.

-Pocałuj mnie.

-Co?

-Pocałuj – chwyciłam jego twarz i złączyłam nasze usta.

-Nie wiem czy powinniśmy – mówił przez pocałunki, ale ja wiem, że tego pragnął. Potwierdzał to jego twardniejący penis. Oderwałam się od niego.

-Zamknij się – siadłam na nim okrakiem i ponownie złączyłam nasze usta. Niepewnie chwycił moją talię i pogłębił pocałunek. Przewrócił nas na kanapę tak, że zwisał nade mną. Jego ręka błądziła po moim ciele.

Wreszcie zachowywał się jak facet. Brawo Zayn.

Rozłączył nasze usta cicho sapiąc.

-Wow – to jedyne słowo jakie umiesz wyksztusić?

-Ta – zaśmiał się lekko i wstał.

Poklepałam go po ramieniu.

-I tak powinien zachowywać się prawdziwy facet.

-Uważasz, że nim nie jestem? – prychnął.

Zbliżyłam się do jego ucha.



Zayn’s POV:



-Już nie – wyszeptała. Obróciłem się w jej stronę. Miała tak duży dekolt , że… O mój Boże.

-Przestań się gapić na moje cycki – dodała. Odwróciłem głowę i poczułem jak moje policzki mnie pieką. Znów się zaczerwieniłem. Cholera!

-Dobranoc Zayn - pocałowała mnie w policzek.

-Śpij dobrze – uśmiechnąłem się słabo, a ona zamknęła drzwi od swojej sypialni. Wciąż czułem jej miękkie pocałunki na moich ustach. To było genialne. Dawno się tak nie czułem.



Wyłączyłem telewizor i ułożyłem się na kanapie. Nie sądziłem, że jest taka pewna siebie. Podobało mi się to, jeśli oznaczało więcej pocałunków. Przykryłem się kocem i usnąłem wciąż mając w głowie tylko ją.

Brak komentarzy: