środa, 20 sierpnia 2014

ღ Rozdział 1 ღ

Wstałam dziś wcześniej, żeby znowu się nie spóźnić na studia. Jeśli będę dalej tak robić to mnie wywalą, a ja naprawdę lubię na nie chodzić. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w mój tradycyjny strój. Śniadanie przygotowała mi Emily, jak zwykle. Jest moją współlokatorką i przyjaciółką. Bardzo dobrze się dogadujemy i cieszę się, że jest ze mną, bo biorąc pod uwagę mój charakterek prawie nikt nie chce się ze mą kumplować. Nie moja wina, że dorastałam w takich, a nie innych warunkach i teraz zrobiła się ze mnie suka. Jestem miła dla tych, którzy mnie szanują i nie są wkurwiający.

Tak jak ten chłopak wczoraj w tej kawiarence. Na chuja do mnie podchodził? Zjadłam omleta i umyłam szybko zęby, po czym ubrałam glany na stopy. Zeszłam na parking i odpaliłam silnik. Znów miałam w planach pojechanie do tej kawiarni. Kawa tam jest naprawdę dobra, a to, że wczoraj mnie zaczepił nie znaczy, że znów to zrobi.

Dla jego dobra. Lepiej niech tego nie powtarza.

Zaparkowałam tam gdzie ostatnio i weszłam do budynku. Przywitała mnie niska blondyna w stroju firmowym stojąca za ladą.

-Dzień dobry – uśmiechnęła się do mnie – Co mogę ci podać?

-Cappuccino i to ciastko z kawałkami czekolady – ta dziewczyna była strasznie przesłodzona, wkurzają mnie tacy ludzie.

-Dobrze to razem będzie pięć funtów. – podałam jej pieniądze i usiadłam na miejscu, na którym ostatnio siedziałam. Jakieś trzy minuty później dziewczyna podeszła z zamówieniem i położyła go przede mną.

-Smacznego – ponownie się uśmiechnęła i odeszła.

Wyjęłam telefon z kieszeni i zaczęłam sprawdzać powiadomienia, kiedy nagle przez drzwi przeszedł ten chłopak. Zayan? Zayn? Tak, Zayn. Podszedł do kasjerki i zaczął z nią rozmawiać. Oparłam się o fotel i mogłam wyraźnie usłyszeć o czym mówią.

-Hej Sam.

-Cześć Zayn. To co zwykle?

-Tak, tak.

Obróciłam głowę w ich stronę, a chłopak już mi się przypatrywał. Uśmiechnął się szeroko i czekał na zamówienie. Podniosłam tylko lewą brew i ponownie odwróciłam wzrok do telefonu. To był zły pomysł. Usłyszałam coraz głośniejsze kroki w moją stronę.

-Hej, mogę się przysiąść?

Nie żeby coś nie jestem nie śmiała, po prostu stosuje znaną technikę „Nie odzywaj się, a się odpierdoli”. Powszechnie używa się jej na imprezach, kiedy idzie się w nocy do domu i kiedy ktoś się narzuca.

-Zrozumiem tą ciszę jako tak – kurwa. Jakiś nie kumaty frajer mi się trafił.

-Jak się masz?

-Czego chcesz?

-Porozmawiać.

-Jest jeszcze ta kelnerka, z nią sobie pogadaj. Ja nie jestem skora do pogaduszek.

-Daj spokój.

-Odejdź ode mnie koleżko, albo źle to się skończy.

-Mów mi Zayn.

-Odejdź – mimo, że we mnie buzowało on zachowywał stoicki spokój.

-Weź nie bądź taka nie miła.

-Sory, natura.

-Jak masz na imię?

-A co cię to interesuje?

-Sory, ciekawość – zaraz mu …

-Jesy, okej? Możesz już pójść?

-Raczej nie. Czekam na kawę.

-Poczekaj przy innym stoliku.

-Ten jest moim ulubionym. Zawsze tu siadam.

-Ugh… - wyciągnęłam z mojej torby słuchawki i włożyłam je do uszu.

-O teraz będziesz mnie ignorować?

-Co ty chcesz jeszcze ode mnie?

-Numer?

-Nie daje numeru nie znajomym.

-Przecież mnie znasz.

-Wiem tylko tyle, że masz na imię Zayn i jesteś strasznie wkurwiający – uśmiechnęłam się sarkastycznie.

-Nie wkurwiający, miły. To dwa różne słowa.

-Dla mnie nie. Wkurwiają mnie mili ludzie.

-Mam być dla ciebie niemiły, żebyś mnie polubiła?

-A co ci tak cholera zależy na przyjaźni ze mną, co?

-Wydajesz się interesującą osoba.

-W sensie?

-Nudzą mnie normalni ludzie.

-Ehh… - wyciągnęłam małą karteczkę i długopis. Napisałam na niej swój numer. Wstałam i podałam ją mu.



-Nie pisz za często – i odeszłam. Lubię efektowne wyjścia. Kiedy już zniknęłam z jego pola widzenia uśmiechnęłam się nie wiem z jakiego powodu. Chyba go polubię. Odpaliłam silnik i ruszyłam na zajęcia.

Brak komentarzy: